Jak odratować zniszczone włosy po rozjaśnianiu i prostownicy? Nasz plan krok po kroku
Jak odratować zniszczone włosy po rozjaśnianiu i prostownicy? Nasz plan krok po kroku
Rozjaśnianie i prostownica potrafią zrobić z włosami naprawdę dużo – czasem aż za dużo. Jeśli po rozjaśnianiu, farbowaniu czy codziennym prostowaniu Twoje włosy są szorstkie, łamliwe, puszą się i przypominają “siano”, to wcale nie znaczy, że wszystko stracone.
Jako sklep od lat pracujemy z kosmetykami do włosów i widzimy, że w większości przypadków da się mocno poprawić ich stan – pod warunkiem, że dostaną od Ciebie trochę cierpliwości, dobre produkty i mniej “torturowania” gorącymi narzędziami.
W tym wpisie pokażemy Ci, jak krok po kroku odratować włosy zniszczone po rozjaśnianiu i prostownicy:
wytłumaczymy, co tak naprawdę się z nimi dzieje,
pomożemy Ci ocenić, w jakim są stanie,
oraz podpowiemy, od czego zacząć ratowanie w domu.
W kolejnych sekcjach będziemy odnosić się do profesjonalnych serii, z którymi pracujemy na co dzień – m.in. Echosline, Fanola, Inebrya i Arkemusa – bo są tworzone właśnie z myślą o włosach zniszczonych, suchych i po zabiegach chemicznych. Ty wybierasz, co do Ciebie pasuje, a my dajemy Ci konkretny plan działania.
Dlaczego włosy po rozjaśnianiu i prostownicy są tak zniszczone?
Żeby uratować włosy, warto najpierw zrozumieć, co je tak naprawdę niszczy. Rozjaśniacz i wysoka temperatura działają na włosy dużo głębiej, niż widać gołym okiem.
Podczas rozjaśniania kosmetyk “wchodzi” do środka włosa, rozrywa część wiązań odpowiedzialnych za jego wytrzymałość i usuwa naturalny pigment. Dzięki temu uzyskujemy jaśniejszy kolor, ale jednocześnie osłabiamy strukturę włosa. Łuski odchylają się, ubywa lipidów ochronnych, a włos staje się bardziej porowaty, suchy i podatny na uszkodzenia.
Prostownica dokłada do tego swoje. Wysoka temperatura (często 200°C i więcej) odparowuje wodę z wnętrza włosa i dodatkowo uszkadza jego powierzchnię. Jeśli prostujesz włosy często, przesuwasz prostownicę po tym samym pasmie kilka razy, a do tego robisz to bez termoochrony, włos dostaje regularnie “gorącą falą”, której po prostu nie wytrzymuje.
Z zewnątrz widzisz wtedy:
brak połysku,
mat, szorstkość,
puszenie i elektryzowanie,
łamliwe, rozdwojone końcówki.
Z naszej perspektywy – to nie jest znak, że “masz beznadziejne włosy”, tylko że coś trzeba zmienić w pielęgnacji i nawykach. I to jest dobra wiadomość, bo na to masz wpływ.
Jak ocenić, w jakim stanie są Twoje włosy po rozjaśnianiu?
Zanim sięgniemy po maski, sera i szampony “ratunkowe”, dobrze jest szczerze ocenić, ile te włosy już zniosły. Dzięki temu łatwiej dopasujesz do nich produkty i nie będziesz oczekiwać cudów po jednym myciu.
Czy Twoje włosy są tylko lekko przesuszone?
Pomyśl o tym, jak Twoje włosy zachowują się na co dzień.
Jeśli przede wszystkim widzisz suche końcówki, ale reszta włosów wygląda w miarę dobrze, włosy puszą się głównie przy wilgotnej pogodzie, a po nałożeniu maski od razu są gładsze i miękkie – najprawdopodobniej mówimy o lekkich zniszczeniach.
W takim przypadku często wystarczy:
delikatniejsze podejście do mycia i suszenia,
jedna porządna maska regenerująca w tygodniu,
i dobry produkt na końcówki, który je zabezpieczy.
Jak rozpoznać włosy średnio zniszczone po rozjaśnianiu?
Jeśli włosy na całej długości są raczej matowe, łatwo się plączą, a podczas czesania słyszysz charakterystyczne “strzelanie” i widzisz ułamane krótkie włoski na szczotce – to znak, że przeszły już sporo. Po prostowaniu wyglądają na chwilę dobrze, ale bardzo szybko wracają do postaci “puchu”.
Takie włosy potrzebują już regularnego planu ratunkowego, a nie tylko okazjonalnej maseczki “coś tam nałożę od czasu do czasu”.
Kiedy mówimy o włosach mocno zniszczonych?
Jeżeli włosy są jak watka albo siano – szorstkie od samej góry aż po końce, kruszą się przy dotyku, a maski “przelatują” przez nie i dają tylko krótkotrwały efekt – mamy do czynienia z mocnymi zniszczeniami.
W takiej sytuacji możemy bardzo dużo zrobić pielęgnacją, ale trzeba uczciwie powiedzieć jedno:
czasem najbardziej zniszczone końcówki po prostu trzeba podciąć, a pielęgnację potraktować jako sposób na uratowanie tego, co jeszcze da się uratować. My zawsze zachęcamy, żeby nie bać się rozmowy z fryzjerem – często kilka centymetrów mniej daje o wiele lepszy efekt końcowy niż miesiące walki z kruszącymi się resztkami.
Od czego zacząć ratowanie włosów po rozjaśnianiu i prostownicy?
Zanim wrzucimy na włosy najlepsze maski i sera, warto zrobić krok wstecz i zadać sobie pytanie: co ja mogę przestać robić, żeby nie dokładać kolejnych zniszczeń?
Dobre produkty pomogą dużo szybciej, jeśli przestaniesz codziennie “psuć” to, co chcesz naprawić.
Ogranicz prostownicę i gorącą suszarkę
Wiemy, że to nie jest łatwe – szczególnie gdy włosy po rozjaśnianiu żyją własnym życiem. Ale jeśli da się choć na kilka tygodni odłożyć prostownicę do szuflady, to warto. Każdy dzień bez prostowania to dla włosów mały oddech.
Jeżeli suszysz włosy suszarką, ustaw niższą temperaturę, a na koniec używaj chłodnego nawiewu. Zawsze chroń włosy termoochroną – w dalszej części wpisu pokażemy Ci konkretne spraye i kremy z naszej oferty, które zostały stworzone właśnie po to, żeby włosy znosiły stylizację znacznie lepiej.
Daj włosom przerwę od kolejnych zabiegów chemicznych
Kolejne rozjaśnianie “bo odrost”, toner co dwa tygodnie “bo kolor się zmienia”, keratynowe prostowanie “żeby wyglądały na gładsze” – znamy te scenariusze bardzo dobrze. Problem w tym, że dla włosa to niekończąca się seria kolejnych obciążeń.
Jeśli widzisz, że włosy kruszą się i są suche jak patyki, najlepszym, co możesz dla nich zrobić, jest pauza od kolejnych zabiegów. Zostawmy je na jakiś czas w spokoju, a całą energię przerzućmy na regenerację.
Zmień kilka codziennych nawyków
Czasem to detale robią największą robotę. Zamiast mocno trzeć włosy ręcznikiem, spróbuj je delikatnie odciskać w miękki ręcznik lub bawełnianą koszulkę. Postaraj się nie chodzić spać z mokrymi włosami, bo wtedy łatwiej się odkształcają i niszczą.
Przy rozczesywaniu sięgaj po szczotkę lub grzebień, który delikatnie sunie po włosach, a nie je szarpie. W kolejnych częściach wpisu pokażemy Ci też, jak ułożyć pielęgnację krok po kroku – od delikatnego szamponu, przez maskę odbudowującą, po serum i termoochronę z konkretnych serii Echosline, Fanola, Inebrya i Arkemusa.
